niedziela, 20 listopada 2016

39. "This girl is on fire. She's walking on fire. She's on top of the world" | energy | power | uniqueness | retro | grey&black | vintage&casual style

Dzień doberek, kochani!
Witam Was gorąco, w tym rzekomo brzydkim listopadzie, swoim jak zwykle entuzjastycznym humorem! A jak Wy się miewacie? Dopadła Was jesienna chandra czy wręcz przeciwnie tryskacie energią i optymizmem?
U mnie przełom października i listopada był długodystansowym biegiem. Początkowo zaczęło się od prób do 90-lecia szkoły, które trwały przez cały miesiąc aż do 15 października, następnie niecały tydzień później odbywały się kolejne próby do przedstawienia z okazji Podsumowania Roku Sportowego, a w tym samym czasie przygotowywałam teksty do spotkania z Pierwszą Damą - Panią Agatą Kornhauser-Dudą, którą mogliśmy gościć w naszej szkole. W przerwach pomiędzy występami biegałam na zawody. I tym razem dosłownie, bo były to biegi sztafetowe. Widać, że trening przed biegami - czytajcie: bieganie z próby na próbę wpłynęło pozytywnie na moją kondycję i opłaciło się - 10 października zakwalifikowałyśmy się do XIX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży.
Jednak to nie wszystko - 21 października odbyły się biegi na Mazowszu, w Ostrołęce i... wygrałyśmy! A tym samym awansowałyśmy do zawodów ogólnopolskich, które będą na wiosnę. Po wszystkich zawirowaniach, pobiegłam dalej, bo od początku listopada były bardzo intensywne próby w teatrze z powodu premiery, która miała miejsce w miniony czwartek, 17 listopada. Końcówka tego tygodnia nie odbiegała od tradycji poprzednich tygodni czy miesięcy. Oprócz prób i premiery, wczoraj - 18 listopada, razem z wolontariuszami obchodziliśmy galę 10-lecia istnienia Klubu Wolontariuszy. Z tej okazji odbyło się spotkanie z władzami miasta, a także dawnymi i aktualnymi wolontariuszami, nie mogło obyć się bez łez (wiem to z autopsji, hah :')
Hm, teraz jak to wszystko opisuję, dociera do mnie, ile już w tym roku szkolnym zdarzyło się różnych uroczystości, okazji, wszelkiego rodzaju spotkań, także z przyjaciółmi... a do tego wszystkiego dochodziła jeszcze szkoła, ale ta prawdziwa szkoła - z nauką, sprawdzianami, kartkówkami... I analizując to wszystko, jestem tak pozytywnie zaskoczona. Uwielbiam takie tempo i z zasady należę do osób, które są w ciągłym ruchu lub jak kto woli - biegu ;) Zawsze mam coś do zrobienia. Niekiedy jestem zasypana pytaniami, skąd biorę na to wszystko energię. I szczerze mówiąc? Sama nie wiem, haha, ale jednego jestem w 100% pewna.
Im więcej robisz, tym więcej też pozytywnej energii dostajesz do dalszego działania i w ten oto sposób koło się zamyka, wszystko zostaje w naturze! Dlatego też morałem z tego mojego "krótkiego" wywodu jest to, że warto znaleźć coś, co naprawdę lubimy robić, w czym naprawdę czujemy się dobrze. Wtedy należy po prostu działać w tym kierunku i dawać z siebie 110%. Można ze sobą wszystko pogodzić, to kwestia organizacji i samozaparcia, jestem tego żywym dowodem. I nie, nie istnieje coś takiego jak: "ale ja nie mam czasu" - to nieprawda. Ku pamięci: "Doba ma 24 godziny, w porywach do 26, jeśli wstaniesz dwie godziny wcześniej". I tego się trzymajmy!
A teraz już wracając do tematu najnowszego posta. Dzisiejszy wpis jest związany ze stylem vintage&casual. Sam styl retro to jeden z moich ulubionych, a w połączeniu z codziennym, casualowym tworzy niesamowitą stylizację. Niedawno zaopatrzyłam się w czarny, filcowy kapelusz, który jest ewidentnym hitem tego sezonu. Jak tylko go zobaczyłam, to od razu przyszła mi na myśl inspiracja, jaki komplet może z tego powstać. Zestaw ten jest wygodny, ciepły, typowo jesienny. Wszystkie te cechy zapewne nie kojarzą się z elegancją, ale jednak - całość pasuje zarówno na niezobowiązujące wyjście, jak i imprezy większego formatu. Jest to potwierdzeniem, że coś, co jest wygodne, może być i eleganckie!
A teraz ladies and gentlemen //przerwa na reklamę// - Alicia Keys - Girl On Fire To piosenka, która idealnie nawiązuje do dzisiejszego wpisu. W końcu:
Oh, she got both feet on the ground - Oh, ona stąpa twardo po ziemi
And she's burning it down - I wypala ją całą
Oh, she got her head in the clouds - Oh, chodzi z głową w chmurach
And she's not backing down - I nie wycofuje się dalej
She's walking on fire - Ona chodzi po ogniu
This girl is on fire - Ta dziewczyna płonie
//po reklamie, czas na długo wyczekiwane zdjęcia//
Kilka zdjęć z dwumiesięcznych przygód:
_____________________________________________
Don't just wait for inspiration.
Become it.
>Unknown
____________________________________________
Otóż to! Nie czekajcie na inspirację, na pomysł od kogoś, czy tzw. "dobrą chwilę". Sami stańcie się ludźmi, z których inni będą czerpać inspirację, dla których Wy będziecie idealnym przykładem. Ale przede wszystkim stańcie się ludźmi, z których Wy sami będziecie dumni.
Tego Wam życzę!
xoxo,
Zuuppa

czwartek, 29 września 2016

38. May I have your attention please? The train leaves from the platform 3 and track 4 | We walk through the door, savour the air | white or black | 2in1 | glamour and rock style

Dzień dobry wszystkim wspaniałym Czytelnikom!
Witam Was gorąco razem z nowym postem. Jak się miewacie? Dopadła Was jesienna chandra, czy może wręcz przeciwnie - zastrzyk energii i do przodu? U mnie zastrzyk energii, mimo że ostatnio zostałby on zgaszony, bo niestety od soboty choruję. Jednak nic z tego! Nie daję się i dzielnie walczę, odpoczynek tylko wtedy, kiedy naprawdę trzeba, a zwalniać tempa, nie zwalniam! Minął już cały miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego. Dostałam od Was parę pytań, do jakiego profilu w końcu idę, czym będę się zajmowała w liceum. I... od września jestem zadowoloną, pełną optymizmu, uczennicą klasy licealnej o profilu biologiczno-chemicznym.
Niektórzy się dziwią, w jaki sposób łączę wszystkie swoje pasje - teatr, modę i blog, wolontariat - z nauką w tej klasie, ale po prostu wychodzę z założenia, że jeśli chcę, to potrafię. Należę do ludzi ceniących perfekcję w każdym szczególe, detalu, a to niekiedy jest trudne, ale daje wspaniały efekt i tego się trzymam. Być perfekcyjnym w swojej perfekcji - otóż to!
A jeśli już o pasjach mowa, to właśnie tydzień temu, w tę wspaniałą, a potem chorowitą sobotę - 24.09 - odbyła się premiera wspólnego perfomatywnego projektu. Razem ze wszystkimi grupami artystycznymi naszego miasta przedstawiliśmy w przestrzeni publicznej "Sen nocy jeszcze letniej". Zainteresowanie publiczności całym wydarzeniem i sam przebieg tego performance'u był dla mnie zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, takiego pozytywnego odzewu, zwróciwszy uwagę na to, że plener, koniec września, noce już zimne, a sam pokaz rozpoczynał się o 19 i kończył około 22. Pod wpisem, zgodnie z tradycją, dodam kilka wspomnień z tamtego wieczoru ;)
Zdjęcia do dzisiejszego posta robiłam w niedzielę, następnego dnia po występie. Tak, jak już wspominałam - po pokazie zachorowałam, więc sesja była robiona, gdy miałam temperaturę 38°, katar, kaszel. Po drodze złapał mnie deszcz, co już chyba stało się standardem moich wpisów, hah, ale nic z tego! Determinacja zwyciężyła i tak oto, przedstawiam nową stylizację.
Zestaw z pozoru wygląda klasycznie, elegancko, a to wszystko przez połączenie przeciwstawnych do siebie kolorów - czarnego i białego. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie dała jakiegoś elementu przełamującego całą tę konwencję. Uwielbiam mieszać różne style, często zupełnie kontrastujące ze sobą, dlatego też do białej sukienki i klasycznej apaszki w kropki, dodałam metaliczną torebkę, typowo rockową kurtkę oraz trepki. Dodatkowo miejsce sesji także nie jest przypadkowe i bezpośrednio łączy się z tym kompletem.
Z racji mojego wakacyjnego zauroczenia serialem Gossip Girl, do notki dodaję utwór, który może nie przez słowa, ale samą muzykę pasuje mi idealnie do dzisiejszej lekko rockowej, ale glamourowej stylizacji - The Soho Dolls
We walk through the door,
Savour the air
The girl at the...
*platform is waiting for a train*:
Kilka ujęć ze spektaklu:
_______________________________________________
Krytykować - to znaczy dowieść autorowi,
że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił,
gdybym potrafił.
>Karel Čapek
______________________________________________
Życzę Wam wszystkim dużo krytyki. Może brzmi to paradoksalnie, ale tak, jestem świadoma tych słów. Jeżeli jest to krytyka nieuzasadniona, bez żadnych podstaw, czytaj - krytyka dla samej krytyki, to zgodnie z cytatem - ktoś po prostu chciałby być na Waszym miejscu i znaleźć się w Waszej sytuacji, a zwyczajnie nie może, bo nie potrafi tego, co Wy.
A poza tym życzę Wam także miłego, październikowego wieczoru.
~Zuuppa