poniedziałek, 6 lutego 2017

40. Nie taka szarość dnia codziennego straszna, jak ją malują - be optimist 24/7 | The dog days are over, so you better run | gray and pink is the perfect duo! | hologram & silver

Witam ciepło, wszystkich Czytelników!
Ponoć styczeń i luty to jedne z najgorszych miesięcy w roku. Niektórzy się z tym zgadzają, inni to negują. Osobiście należę do tych negujących, a to z racji tego, że nie ma dla mnie "najgorszego miesiąca". Wszystkie jednakowo lubię, bo każdy jest na swój sposób wyjątkowy.

Minął styczeń - czas wielkich zmian, wielkich czynów, a jeszcze większych obietnic tych zmian i czynów. Z pewnością już także większość z nas zdążyła w ciągu tego jednego miesiąca zmienić całe swoje życie, nieprawdaż? Nowy Rok, nowa ja. Co roku zastanawia mnie to stwierdzenie. Co roku coraz bardziej mnie to zadziwia. Sama lubię zmiany, tym bardziej te pozytywne. Zawsze wszystko tak robię, tak przestawiam i tak kombinuję, żeby było perfekcyjnie. Nawet meble w moim pokoju nie mogą narzekać na monotonię i nudę - muszą stać po prostu idealnie, czyli każdego dnia inaczej ;)
Decydując się na zmiany, przeważnie chcemy zrobić coś ważnego w życiu i dobrego dla nas. Od x czasu słyszę: "od jutra zmieniam swój tryb życia!" "od jutra zaczynam ćwiczyć", jednak, żeby nie było za dużo tego "od jutra", postanowiliśmy zmieniać się od Nowego Roku. Nowy Rok = 365 czystych, niezapisanych dni, gotowych razem z nami rozpocząć tę walkę o lepsze jutro! Ooo, tak! Postanowienie noworoczne wymyślone, pierwsze 2 tygodnie rygorystycznie trzymamy się planu, a z czasem... Z czasem wracamy do dawnego schematu i już zmiany zaczynają się ponownie "od jutra".
Tu pojawia się paradoks.
->Dlaczego potrzebujemy konkretnych dat albo wydarzeń do konkretnych zmian?
->Dlaczego podążamy za tłumem i robimy wszystko jak większość?
Ileż to osób decyduje się na nowe życie wraz z nadejściem Nowego Roku. A gdyby tak wykreować swoją nową osobę w tym dniu, w którym o tym pomyśleliśmy?
Oryginalność, indywidualizm i kreatywność nie zrodzą się same.
To my musimy na nie pracować.
Podążamy za modą, za trendami, zestawiając siebie i swoje życie tak, jak pozostali ludzie na tym świecie. Chcemy być inni, chcemy mieć swój styl, a jednocześnie decydujemy się choćby na te nasze "wielkie zmiany" dopiero wtedy, kiedy robią to osoby z naszego otoczenia. Otóż nie. Nie ma dobrego czasu na bycie lepszą wersją samego siebie. I nie, nie wersją kogoś innego, a swoją własną, indywidualną częścią.
Nie lubię standardów, identyczności i bycia szarą masą. Robię wszystko tak, jak sama uważam. Jestem osobą z własnym charakterem i często też z odmiennym zdaniem. Mój styl łączę swoimi elementami, kreuję go według osobistych koncepcji. Nie szukam gotowych rozwiązań, inspiracji z wybiegów, czy kolorowych gazet. Uwielbiam mieszać, tworzyć, kontrastować, próbować. Nie cechuję się stałością, nienaruszalnością w wyborze ubrań.
Zestawy są moją wizytówką, cechą wyróżniającą od innych - moją chodzącą inspiracją. Blog stał się internetowym, modowym pamiętnikiem, w którym dokonuję zmian i wszelkiego rodzaju transformacji. Nie bez powodu chcę, by grono moich Czytelników się powiększało. Pragnę, żeby ludzie byli sobą. Żyli według swoich zasad. Nie bali się być lepszą wersją siebie każdego dnia. Nie czekali do jutra, czy Nowego Roku. Chcesz coś zmienić? Zrób to teraz. Przeszukaj szafę. Połącz to, co lubisz nawet z jakimś istnym kontrastem, istnym przeciwieństwem.
Brawo! Masz swój pierwszy ubiór.
I co? Zrobiłeś/aś to sam. Bez wybiegów, bez gazet. Bingo, gratuluję! Pierwszy krok poczyniony.
Masz kalendarz? Tak, dobrze widzisz - to nie Nowy Rok. Zacząłeś/aś zmiany w przypadkowym dniu, bez rocznego planowania.
Czujesz się z tym lepiej? Na pewno.
A na deser - wisienka na torcie, czyli czas na zdjęcia za:
3
2
1
Go!
Dzisiaj hologramowo-szaro-różowo. Zabawa dodatkami jak zawsze rozpoczęta: lekko słodko, lekko miło. W końcu nie zapominajmy, że...
The dog days are over
The dog days are done
So you better run 
To już tradycja - do odpalenia przy oglądaniu! Florence + The Machine - Dog Days Are Over
__________________________________________
Nie musisz być wielkim, żeby zacząć,
ale musisz zacząć, żeby być wielkim.
>Les Brown
_________________________________________
Więcej życia! Więcej optymizmu! Więcej energii!
Przesyłam Wam to wszystko od siebie i ściskam.
~Zuuppa

niedziela, 20 listopada 2016

39. "This girl is on fire. She's walking on fire. She's on top of the world" | energy | power | uniqueness | retro | grey&black | vintage&casual style

Dzień doberek, kochani!
Witam Was gorąco, w tym rzekomo brzydkim listopadzie, swoim jak zwykle entuzjastycznym humorem! A jak Wy się miewacie? Dopadła Was jesienna chandra czy wręcz przeciwnie tryskacie energią i optymizmem?
U mnie przełom października i listopada był długodystansowym biegiem. Początkowo zaczęło się od prób do 90-lecia szkoły, które trwały przez cały miesiąc aż do 15 października, następnie niecały tydzień później odbywały się kolejne próby do przedstawienia z okazji Podsumowania Roku Sportowego, a w tym samym czasie przygotowywałam teksty do spotkania z Pierwszą Damą - Panią Agatą Kornhauser-Dudą, którą mogliśmy gościć w naszej szkole. W przerwach pomiędzy występami biegałam na zawody. I tym razem dosłownie, bo były to biegi sztafetowe. Widać, że trening przed biegami - czytajcie: bieganie z próby na próbę wpłynęło pozytywnie na moją kondycję i opłaciło się - 10 października zakwalifikowałyśmy się do XIX Mazowieckich Igrzysk Młodzieży.
Jednak to nie wszystko - 21 października odbyły się biegi na Mazowszu, w Ostrołęce i... wygrałyśmy! A tym samym awansowałyśmy do zawodów ogólnopolskich, które będą na wiosnę. Po wszystkich zawirowaniach, pobiegłam dalej, bo od początku listopada były bardzo intensywne próby w teatrze z powodu premiery, która miała miejsce w miniony czwartek, 17 listopada. Końcówka tego tygodnia nie odbiegała od tradycji poprzednich tygodni czy miesięcy. Oprócz prób i premiery, wczoraj - 18 listopada, razem z wolontariuszami obchodziliśmy galę 10-lecia istnienia Klubu Wolontariuszy. Z tej okazji odbyło się spotkanie z władzami miasta, a także dawnymi i aktualnymi wolontariuszami, nie mogło obyć się bez łez (wiem to z autopsji, hah :')
Hm, teraz jak to wszystko opisuję, dociera do mnie, ile już w tym roku szkolnym zdarzyło się różnych uroczystości, okazji, wszelkiego rodzaju spotkań, także z przyjaciółmi... a do tego wszystkiego dochodziła jeszcze szkoła, ale ta prawdziwa szkoła - z nauką, sprawdzianami, kartkówkami... I analizując to wszystko, jestem tak pozytywnie zaskoczona. Uwielbiam takie tempo i z zasady należę do osób, które są w ciągłym ruchu lub jak kto woli - biegu ;) Zawsze mam coś do zrobienia. Niekiedy jestem zasypana pytaniami, skąd biorę na to wszystko energię. I szczerze mówiąc? Sama nie wiem, haha, ale jednego jestem w 100% pewna.
Im więcej robisz, tym więcej też pozytywnej energii dostajesz do dalszego działania i w ten oto sposób koło się zamyka, wszystko zostaje w naturze! Dlatego też morałem z tego mojego "krótkiego" wywodu jest to, że warto znaleźć coś, co naprawdę lubimy robić, w czym naprawdę czujemy się dobrze. Wtedy należy po prostu działać w tym kierunku i dawać z siebie 110%. Można ze sobą wszystko pogodzić, to kwestia organizacji i samozaparcia, jestem tego żywym dowodem. I nie, nie istnieje coś takiego jak: "ale ja nie mam czasu" - to nieprawda. Ku pamięci: "Doba ma 24 godziny, w porywach do 26, jeśli wstaniesz dwie godziny wcześniej". I tego się trzymajmy!
A teraz już wracając do tematu najnowszego posta. Dzisiejszy wpis jest związany ze stylem vintage&casual. Sam styl retro to jeden z moich ulubionych, a w połączeniu z codziennym, casualowym tworzy niesamowitą stylizację. Niedawno zaopatrzyłam się w czarny, filcowy kapelusz, który jest ewidentnym hitem tego sezonu. Jak tylko go zobaczyłam, to od razu przyszła mi na myśl inspiracja, jaki komplet może z tego powstać. Zestaw ten jest wygodny, ciepły, typowo jesienny. Wszystkie te cechy zapewne nie kojarzą się z elegancją, ale jednak - całość pasuje zarówno na niezobowiązujące wyjście, jak i imprezy większego formatu. Jest to potwierdzeniem, że coś, co jest wygodne, może być i eleganckie!
A teraz ladies and gentlemen //przerwa na reklamę// - Alicia Keys - Girl On Fire To piosenka, która idealnie nawiązuje do dzisiejszego wpisu. W końcu:
Oh, she got both feet on the ground - Oh, ona stąpa twardo po ziemi
And she's burning it down - I wypala ją całą
Oh, she got her head in the clouds - Oh, chodzi z głową w chmurach
And she's not backing down - I nie wycofuje się dalej
She's walking on fire - Ona chodzi po ogniu
This girl is on fire - Ta dziewczyna płonie
//po reklamie, czas na długo wyczekiwane zdjęcia//
Kilka zdjęć z dwumiesięcznych przygód:
_____________________________________________
Don't just wait for inspiration.
Become it.
>Unknown
____________________________________________
Otóż to! Nie czekajcie na inspirację, na pomysł od kogoś, czy tzw. "dobrą chwilę". Sami stańcie się ludźmi, z których inni będą czerpać inspirację, dla których Wy będziecie idealnym przykładem. Ale przede wszystkim stańcie się ludźmi, z których Wy sami będziecie dumni.
Tego Wam życzę!
xoxo,
Zuuppa